Music

niedziela, 2 kwietnia 2017

F-Fe 3 Kiedy wszystko się zmienia... "Pamiętnik Shadow'a"

Witam wszystkich na następnym wpisie, dziś trochę akcji. Jeszcze chyba nikt nie skomentował, ale jest czas. Jednak zachęcam do komentowania to stawia mnie na duchu że ktoś jednak to czyta XD.



                                                                              03.02.0001r.

Minęło kilka tygodni, usłyszałem jakieś dziwne odgłosy. Wbiegła do laboratorium Maria, wepchnęła mnie do kapsuły która po chwili się zamknęła. Nie wiedziałem co się dzieje. Do sali wbiegli żołnierze, "to jakieś nieporozumienie"- pomyślałem. Spojrzałem na Marie, oni jej grozili... ona mnie próbowała bronić. Usłyszałem strzał, walnąłem w szybę komory, Maria upadając złapała za wajchę, która uruchomiła kapsułę, która po chwili spadła z niezłą prędkością. Była masa dymu, próbowałem się wydostać, szyba pękła. Do komory wdał się jakiś dziwny zapach, szybko dostrzegłem że dane bezdroże jest bez tlenu, lekko zaskoczony włączyłem buty rakietowe, na moje nieszczęście akurat nie chciały się odpalić. Czułem że zostało mi nie wiele czasu w tej atmosferze. Dusiłem się...starałem się jak najdłużej zachować jasność umysłu. Dalej nie wiem co się działo, słyszałem pisk, pierwszy raz w życiu miałem sen...dziwny z resztą... może dla tego że pierwszy. Widziałem jakby anioła, byłem pewny że umarłem, chociaż to nie było możliwe. Zobaczyłem w oddali znajomą sylwetkę i znajomy krzyk " Shadow obudź się! ". Otworzyłem oczy byłem w dziwnej atmosferze, widziałem chmury i niebezpiecznie zbliżającą się ku mnie zielony ląd. Czułem ostry ból i znowu nastała ciemność. Obudziłem się na łące, wiedziałem że to łąka bo Maria często opowiadała mi o miejscach na ziemi.
" Maria..."- pomyślałem. Jak mogłem chociaż na minutę o niej zapomnieć. Próbowałem polecieć z powrotem, ale zawsze po przekroczeniu chmur jakby zamarzałem i budziłem się w tym samym miejscu. To było tak jakby stała między mną a nią jakaś granica, której nie mogłem pokonać. Szukałem jakiegoś znaku, że nic jej nie jest, ale na próżno. Wszystko było takie piękne i prawdziwe, ale nie potrafiłem bez niej tego docenić. Czym dłużej byłem sam tym gorzej się czułem. Znalazły mnie ptaki z zakonu Czterech Stron Świata. Były zaskoczone moją obecnością. Chciałem tylko wrócić do domu, ale oni znali prawdę, Maria nie żyje...rozległa się cisza. Nie mogłem się z tym pogodzić, wszystko przeze mnie. Po paru tygodniach włóczęgi docieram do miasta, spotykam tam bardzo nietypową osobę, soniczka wyglądała tak samo jak Maria, nawet jej głos prawie mnie przekonał. Poszedłem od razu za nią. Mijają dwa dni, tymczasowo zatrzymuje się u niej, próbuje uświadomić sobie ostatnie wydarzenia, przychodzi mi to z wielkim trudem. Nic nie miało sensu. Anioł ze snu...a teraz ona. Czyżbym oszalał, a może to znowu sen?- dziwne stwierdzenia mieszały się wzajemnie w mojej głowie. Spojrzałem w okno...spojrzałem w niebo. Tak bardzo chciałem znaleźć swoją dalszą drogę. Nie wiem jak długo mogę się jeszcze oszukiwać...- wyszeptałem. Ta soniczka miała na imię Blum i chyba wszystko słyszała. Spojrzała na mnie zaskoczona i zakłopotana. Kiedy uchyliłem przed nią swój dziwny sen ona się zaśmiała. Teraz to ja poczułem się trochę zakłopotany. Powiedziała że zna sonica z moje snu. Od razu chciałem do niego pójść, ale ona powiedziała że nie jestem gotów. Chciałem ją zmusić, ale pod wpływem jej sposobności do Marii nie miałem aż takiej odwagi.


PS; Wyszło całkiem nieźle, Shadow to kawał farciaża, gubi Marie, a potem tak jakby ją znajduje. Jaka okaże się prawda? Jak Shadow ją przyjmie? Czy znajomy Blum okaże się aniołem z jego snu?
O tym wszystkim w następnym wpisie. Pozdrawiam Aeon, Soundwave i Shadow.



1 komentarz:

  1. Jak ja mogłam zapomnieć o tym miejscu... Przepraszam! Ta historia naprawdę mnie zaciekawiła. Chociaż dla mnie to wszystko leci troszkę za szybko, ale pewnie dlatego, że teraz czytam kilka postów na raz... Ech. Cieszę się, że tu wróciłam.

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga