Music

poniedziałek, 7 lipca 2014

Wielka odpowiedzialność. Odc.13.Cz.2.

Tej samej nocy spojrzałem w gwiazdy i pierwszy raz w życiu zatęskniłem za Sugar. Połączyło nas coś czego nie da się tak wyjaśnić słowami. Wystarczyło tylko jedno spotkanie, a ja nie widzę świata bez niej. Logman mówił o swojej drodze, ale ja codziennie chodzę coraz to innymi ścieżkami. Nie mam jednostajnego celu. Tak bardzo wątpiłem że się kiedyś zobaczymy.
Logman: O czym dumasz?
Aeon: eeee......o niczym.
Shadow: Nie umiesz kłamać, nigdy nie umiałeś.
Logman: No chyba nam możesz powiedzieć.
Aeon: Tęsknię za dziewczyną.
Logman: A nie mówiłem!!! Jesteś zakochany!!!
Shadow: Przestań! Nie rób z siebie jeszcze większego idioty.
Aeon: Ale ona ma racje.....
Zacząłem gorzko płakać, nie dałem rady dłużej trzymać tego w sobie. Czułem się taki bezradny. Oni nareszcie zrozumieli, że ja wszystko przeżywam na serio. Z ich twarz zniknęły głupie uśmiechy, ale to jakoś mnie nie pocieszało.
Shadow: Nie może być przecież aż tak źle, wszystko da się jeszcze naprawić.
Logman: Jak wrócisz na pewno się wam ułoży.
Aeon: A jeśli nie wrócę? Nigdy już jej nie zobaczę.
Strażnik: Wrócisz masz moje słowo!!!
Gdy ujrzałem strażnika stojącego tuż nad moją głową szybko wziąłem się w garść, nie chciałem żeby pomyślał, że jestem małą rozbeczaną panienką. Wstałem i pobiegłem w drugą stronę.
Strażnik: Co z tobą Aeon???
Aeon: Ej! Nie prześladuj mnie!!! Odejdź. Już!
Strażnik: Spokojnie chcę ci tylko pomóc.
Aeon: Nie!!!!
Nagle poczułem okropny ból w klatce piersiowej, był taki nie do zniesienia, że aż upadłem.
Strażnik: Co się dzieję?!
Aeon: Boli....bardzo....
Logman: Dlaczego tak krzyczycie?
Shadow: Biegnę po apteczkę....
Strażnik: Nie wiem co mu się stało, raptownie upadł i okropnie zbladł.
Logman: Nie jestem pewien, ale chyba ma zawał.
Verklaid: Już jesteśmy! O kurczę....
Shadow: Ok jestem, ale co teraz? Nie mam bladego pojęcia o medycynie.
Verklaid: Jak ma zawał to trzeba go uspokoić, a potem zobaczymy co dalej.
Aeon: Moje....serce....boli!!!
Strażnik: Aeon spójrz na mnie, będzie dobrze.....zobaczysz.
Shadow chwycił mnie za rękę, w jego oczach pierwszy raz widziałem takie przerażenie.
Verklaid: Tracimy go!!!
Logman: Nie......
Shadow: Żebym nie wiem co się stało zawsze będziemy z tobą, pamiętaj!!!
Nic więcej już nie usłyszałem, przed moimi oczami zalęgła się mgła, później widziałem już tylko ciemność. Vita( Ptak niebios, mam nadzieję że pamiętacie.)
Wstałem w niebie, na początku nie wierzyłem puki nie spostrzegłem Viry.
Vira: Witaj. Gotowy żeby wybrać???
Aeon: Ale co wybrać?
Vira: Drzwi: Ziemia albo niebo.
Aeon: Moment, ale ja przecież....
Vira: Jeszcze nie, jesteś pomiędzy( w tunelu ).
Aeon: Znaczy że to może być już koniec?
Vira: Albo początek, wszystko zależy od ciebie.
Aeon: To ostatnia szansa?
Vira: A jak uważasz?
Aeon: Chyba nie. Przepraszam, ale musze wrócić do przyjaciół, mam odpowiedzialność ich chronić tak jak obiecałem. Czy kiedyś jeszcze się spotkamy?
Vira: Na pewno i będę czekać....
I znów ciemność. Gdy tym razem otworzyłem oczy byłem w domu. Czułem ostry ból głowy i szumienie w uszach.
Verklaid: Mamy go!
Logman: Witaj z powrotem!
Shadow: Ale nam napędziłeś strachu.
Strażnik: Przez chwilę myśleliśmy że cię straciliśmy.
Shadow: On nie poddaje się bez walki, mam rację?
Aeon: Co?...
Logman: Czy on nas słyszy?
Verklaid: To tylko zachowanie pozawałowe jest po prostu trochę ogłuszony.
Strażnik: Jak tak to odpoczywaj zajmiemy się tobą.
Shadow: Tak ona ma rację. Chodźmy.
Byłem trochę zagubiony, nie miałem pojęcia co się ze mną stało. Zasnąłem. Gdy wstałem był ranek.
Logman: Jak się czujesz?
Aeon: Raczej dobrze. Ile spałem?
Logman: Pięć dni tak mniej więcej.
Aeon: Co??? A wydawało się tak krótko...
Shadow: Martwiliśmy się!
Strażnik: Wyglądasz okropnie jak szkielet.
Verklaid: Też tak byś wyglądał, jakbyś nie jadł tyle czasu.
Logman: No właśnie może coś zjesz?
Aeon: Nie....
Logman: Musisz, albo wymrzesz nam tym razem z głodu.
Shadow: Jakoś ja żyje.
Verklaid: Ale ty jesteś nieśmiertelny nie zapominaj o tym.
Strażnik: Dajcie se na razie spokój. Wyluzujcie!
Aeon: Dla świętego spokoju zjem, ale później chcę zostać sam. Ok?
Shadow: Dobrze.
Logman: A co jeszcze się nie wyspałeś???
Shadow: Zamknij dziób Logman!!!
Strażnik: Już niosę. Smacznego...
No....To co ujrzałem na talerzu było kaktusem, i przenośnie, i realistycznie. Zjadłem to po prostu, bo musiałem. Nie będę wam komentować tego co się stało potem, jest to zbyt drastyczne i szokujące.
Następnego dnia nareszcie stanąłem na nogi. Nie wiecie jak się cieszyłem. Skakałem jak na sprężynach.
Shadow: Coś szybko wyzdrowiałeś?
Aeon: Przyjacielu jesteś!!!
Shadow: Niby do mnie?
Aeon: Co mówiłeś?
Shadow: A nic...dobrze że już chodzisz.
Aeon: Nie cieszysz się?
Shadow: Nie wszystko po mnie widać, ale się cieszę.
Logman: Po tobie nigdy nic nie widać!
Aeon: Ej! Spokojnie....bo znów będę miał zawał.
Jak tylko to usłyszeli porozchodzili się na wszystkie strony. Hahaha....To nawet i lepiej.
Jutro napisze wam kolejną część. Do jutra! Aeon.

2 komentarze:

  1. Jakiego masz dostawcę weny ? PS : jak mi powiesz to załatw mi dużą porcję ;-) Mówi się że jeśli ktoś przesadza z ilością to ma złą jakość. Ty jesteś wyjątkiem od tej wykutej formuły ;-) Pozdrawiam i trzymam kciuki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe... Przez Ciebie dostałam ataku śmichu!

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga