Music

niedziela, 6 lipca 2014

Wielka odpowiedzialność. Odc.13.Cz.1.

Na drugi dzień wszyscy leżeli wykończeni, oprócz mnie i jednego ze strażników. Widocznie wojna ma jakieś plusy, przynajmniej mieliśmy z nimi trochę spokoju. Miejsce w którym obecnie przesiadywaliśmy było totalnie zrujnowane. Piękny las zmienił się w straszne pustkowie, to moja wina.
Aeon: Co my najlepszego zrobiliśmy.
Strażnik: Nic. Nie mieliśmy na to wpływu.
Aeon: Może gdybym coś zrobił cała ta sprawa inaczej by się potoczyła.
Strażnik: Jesteś bardzo odpowiedzialny, ale nie można brać winy wszystkich na siebie.
Aeon: Chcesz powiedzieć że pozostajemy bez winy.
Strażnik: Tak........eeee......raczej nie....
Aeon: Jest mi tak wstyd.
Strażnik: Wiesz w takich sytuacjach lepiej nie patrzeć za siebie.
Aeon: Łatwo ci mówić, wypełniasz tylko czyjeś rozkazy.
Strażnik: Masz pojęcie co to jest honor?
Aeon: Coś co każdy żołnierzyk nosi pod zbroją?
Nie uzyskałem odpowiedzi, nie miałem pojęcia ile to dla niego znaczy. Widocznie chyba to go trochę uraziło. Wstał i poszedł do swoich ( Verklaid'a i towarzysza wojennego).
Logman: I co Aeon powiesz?
Aeon: Że wyglądasz jakby przejechał cię pociąg towarowy i to dwa razy.
Logman: Bystrzak się znalazł...
Aeon: Wybacz że nie pomogłem. ale nie miałem powodu do nadmiernego używania siły.
Shadow: Chyba nas trochę poniosło.
Aeon: Trochę!? Shadow!? Zdemolowaliście wszystko co tu stało. A najgorsze jest to że zawiodłem jako kapitan. To wszystko moja wina......
Logman: Ale ważne, że wszyscy są cali.
Shadow: No nie do końca. Strażnik z którym walczyłem został poważnie ranny i nie wiem co z nim dalej będzie.
Aeon: To się super popisałeś nie ma co.
Logman: Sami się o to prosili....
Aeon: Zamilcz!!! Nikt nie zasługuje na taki los, nawet najgorszy wróg.
Shadow: A Chima???
Na te pytanie nie umiałem jednoznacznie odpowiedzieć, więc wstałem i poszedłem zobaczyć co słychać u strażników.
Logman: Aeon odpowiedz!!!
Aeon:.....NIE.......
Verklaid od paru minut spał, strażnik którego nie dawno poznałem siedział nad rannym towarzyszem i patrzył się na niego zbolałym wzrokiem.
Aeon: Co z nim?
Strażnik: Nie wiem...
Aeon: Jak to?
Strażnik: Nie odzyskał jeszcze przytomności...
Aeon: Ooo....To kiepsko.
Strażnik: Jestem jego kumplem, a tacy muszą o siebie dbać.
Aeon: Nie musisz się tłumaczyć, widzisz ta cała misja to też dla moich przyjaciół. Chce żeby byli bezpieczni. Zresztą sam rozumiesz.
Strażnik: No pewnie. "Trudniej jest żyć ni ż umrzeć"
Aeon: To dla czego żyjesz?
Strażnik: Bo wierze że mogę coś zmienić. Nie raz brakło mi nadziei, ale po pewnym czasie znów ją odzyskiwałem. Miałem w swoim życiu swój cel, przeznaczenie, misje i zawsze tam dążyłem. Tobie to samo bym radził.
Aeon: Acha....No dobrze, ja już położę się spać. Dobranoc!!!
Strażnik: Tak....Do jutra!!!
W moim rozumowaniu nie było miejsca na słowo "przeznaczenie". Nigdy nie mogłem zrozumieć jak za nim podążać. Szedłem po prostu swoimi ścieżkami i nie chciałem żeby było inaczej.
Jutro napisze wam ciąg dalszy. Pa. Aeon. 

1 komentarz:

  1. Blog super Nic dodać nic ująć ;-) Jestem dumny z tego że go poleciłem ;-)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga