Music

piątek, 4 lipca 2014

Przyjaciel czy wróg? Odc.12.Cz.3.

Skończyliśmy na scenie dostania się do jaskini, w poszukiwaniu Shadow'a. Jest ona pilnowana przez dwóch stróżów. Szef tajemniczych istot wychodzi na zwiady, próbujemy go zatrzymać lecz bez rezultatu.
Logman: Aeon! Zostaw go mam lepszy pomysł.
Aeon: Niby jaki?
Logman: Poczekamy tu puki wróci.
Nie musieliśmy długo czekać. Po chwili zauważyliśmy wracającego Verklaid'a. Był z nim Shadow!!!
Aeon: Verklaid zostaw go!!!
Shadow: Chłopaki spokojnie zaraz wam wszystko wytłumaczę.
Logman: Wyprali mu pamięć???
Verklaid: Shadow możesz mi powiedzieć o co w tym wszystkim chodzi???
Shadow: Cisza! Nic się nie stało!!!
Aeon: Ale te ślady?
Shadow: Nie! Miałem mały wypadek, oni tylko pomogli mi się pozbierać.
Logman: To może wytłumaczysz mi dlaczego stoją tamci strażnicy.
Verklaid: Tam stoi nasza baza, oni jej po prostu pilnują.
Shadow: Wstydźcie się chłopaki.
Logman: Jak tak to dlaczego Chima zakazał mi do was chodzić???
Verklaid: Jesteśmy wygnańcami, nie godziliśmy się na złe plany piekła. Ty jesteś Logman prawda?
Shadow: Tak to on.
Strażnicy na te słowa klęknęli.
Aeon: Co oni robią?
Logman: Widzicie jestem synem Chimy.
Shadow: Patrz bo się podniecę.
Verklaid: Jak myślisz że się pokłonie to się grubo mylisz.
Aeon: Nikt ci przecież nie każe?
Logman: Ja każe!!!
Shadow: Ej! Nikt tu nie będzie się kłaniał, a wy wstańcie z ziemi!!!
Strażnicy ani myśleli wstać.
Verklaid: Widzisz oni się słuchają tylko mnie.
Shadow: Zaraz zobaczymy.
Shadow wziął jednego ze strażników i łupną nim o drzewo. Drugi widząc to rzucił się na Shadow'a i tym sposobem zaczęła się długotrwała walka.
Aeon: Nie uważacie że to trochę bez sensu?
Logman: Mnie nie pytaj, ja w ogóle nie wiem jak to się stało.
Verklaid: To może jeszcze trochę potrwać, ma ktoś ochotę na pizze??
Logman: A z kąt ty ją niby weźmiesz?
Aeon: Zaczyna się......
Verklaid: Czego znowu się czepiasz???
Logman: Weź mnie koleś nie wkurzaj!!!
Verklaid: Co za gbur....
Logman: Teraz pożałujesz.
No i tak z jednej zadymy zrobiły się dwie. Innym słowem ręce mi opadły. Próbowałem działać, ale pomału brakowało mi pomysłów. Nikt nie chciał mnie słuchać, no prawie nikt.
Aeon: Nic ci nie jest?
Strażnic wstał z pod drzewa.
Strażnik: Nie, ale dzięki za troskę.
Aeon: No to nic na razie nie zrobię. Ach......
Strażnik: Nie przejmowałbym się na twoim miejscu, przecież kiedyś się zmęczą.
Aeon: Rzeczywiście, nie będą przecież się lać w nieskończoność. 
Strażnik: Znam się na takich wojnach i radze ci poczekać. 
Aeon: No jak chcesz. 
  Dalszy przebieg naszych bójek opowiem wam w następnym odcinku. Do jutra. Aeon.

4 komentarze:

  1. Bardzo mi się podobało. Skoro masz wysyp weny to faktycznie należy blogować jak najwięcej ;-) bo potem jak mówiłaś weny nie ma. Ale ja tam wolę swój sposób aczkolwiek twój jest niezły ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A jak podoba ci się moja nowa playlista? Są w niej największe hity Sonic'a.

    OdpowiedzUsuń
  3. chętnie zajrzę w najbliższym czasie pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga