Music

poniedziałek, 28 lipca 2014

Nowe oblicze. Odc.21.Cz.2.

Piosenka jest zadawalająca, ale cóż nic nie trwa wiecznie. Nazo przybiegł z swą miksturą, czułem się jak tester w laboratorium, wstrzyknęli mi daną substancję.
Nazo: Czekamy na efekty.
Aeon: Nic się raczej nie dzieję, chyba za słaby ten twój lek.
Nazo: Racja. Idę zrobić mocniejszy.
Wave: Co on mu dał?
Logman: Lek usypiający, czy coś w tym stylu.
Wave: Ciekawa jestem jak on to zrobił?
Nagnam: Widziałem jak pomieszał jad wampira z jadem węża.
Wave: Oszaleliście! Nie wiem jakie będą tego skutki, nie jestem na to gotowa.
Shadow: Już dobrze, wszyscy obserwujemy zachowania Aeon'a, jak ktoś zobaczy coś podejrzanego szybko przekazuję to do Wave. Zgoda? 



Sonic: Oki.
Logman: Dobrze.
........Doba później........
Sonic: Mam pytanie czy czarne oczy, srebrne kły i szatański uśmiech to powód do podejrzeń?
Shadow: Dlaczego pytasz?
Sonic: Bo Aeon tak właśnie ma.
Shadow: Tak to podejrzane, moment co?!
Wave: Czy ja się przesłyszałam?
Nagnam: Musicie pójść ze mną.
..........Piętnaście minut później...........
Logman: Mamy jakiś plan A ???
Szreder: Nie.
Logman: A plan B,C,D........
Szreder: Nie! Nie mamy w ogóle!!!
Wave: Jak tam sytuacja?
Aeon: Dobrze.
Wave: Nie ciebie pytam, o kurczę Aeon!
Aeon: Co wam?
Nagnam: Zjesz nas!
Aeon: Ej! Przecież nie jestem wampirem.
Wave: No właśnie jesteś. Jak się czujesz?
Aeon: Chce mi się tylko pić.
Karai: Jaką grupę krwi mam wziąć?
Wave: Nie mam zielonego pojęcia, nie wiem co mam robić ja....ja.......
Shadow: Ja mam pomysł, zajmijcie go trochę.
Logman: A co mam z nim zrobić zatańczyć?!
Sugar: Z tego co wiem Aeon uwielbia dyskoteki, a wy jesteście w tym najlepsi.
Nazo: Nie myślałem że kiedykolwiek to powiem, ale czas się nachlać! Do dna chłopaki!
Sugar: Nie o to mi do końca chodziło, ale jest dobrze.
Karai: Czy oni tak zawszę?
Jet: Raczej tak, nigdy nie ominąłem żadnej popijawy i nawet Wave nazywając to " Eksperymentem Doświadczalnym" dobrze się bawi.
Fenix: To porządna ptaszyna, w imię nauki zrobi wszystko co tylko możliwe.
.........Trzy godziny później...........
Shadow: Mam krew. Co tu się stało? Nie mówcie że świętujecie beze mnie?!
Logman: No co ty? Chodź do nas polejemy se karnawału jak wczoraj.
Sonic: Bitwa na butelki?
Knukls: Wojna!!!
I butelki poszły w ruch co to za wojna. Byliśmy na dworze, ale to nic nie zmieniało.
Shadow: Niech ja was dopadnę, będzie walenie 300 razy na jedną głowę.
Aeon: Czekajcie ja też chcę wytrzepać was za fraki.
No, gdy się jeszcze ja dołączyłem to na prawdę zrobił się tam niezły kogel-mogel. Niechcący zahaczyłem kłem Shadow'a i poczułem się niekomfortowo.
Shadow: O kó**a moja ręka!
Nazo: Mam mocniejszą wersję, zaraz zobaczę wyniki.
Wave: Ty idioto! Smok posmakował krwi, a ty dorzucasz mi jeszcze więcej genów wampira!?
Nagnam: Teraz zostaniemy jego obiadem.
Tails: Że co proszę?
Słyszałem dziwne odgłosy w mojej głowie. W pewnej chwili przestałem to kontrolować, to tak jakby ktoś ci wyrwał naglę stery. Wiedziałem tyle co szop nasrał do skarpety czyli figę. Czułem że jeśli czegoś nie zrobię to moi przyjaciele staną się pierwszą przystawką dnia. Próbowałem walczyć, ale chaos w którym aktualnie przebywałem nie dawał mi wyboru. Zobaczyłem na mojej drodze Sugar, tylko nie ona! Teraz czas powstać, dopuściłem trochę neonu do siebie i poczułem wybuch. Dziś wygrałem, ale to coś jeszcze wróci i to z zwiększoną siłą.
Sugar: Już chyba po wszystkim.
Aeon: Przepraszam. (zdyszany głos)
Wave: To nie twoja wina, to Nazo!
Logman: Ta ofiara losu prawię nas zgładziła.
Szreder: Prawda jest taka że jesteś cholernie nieodpowiedzialny.
Shen: Dokładnie!
Nazo: Chciałem pomóc.....
Aeon: Ja wpuściłem to coś do mojego umysłu, odpowiadam za wszystko! Byłem za słaby żeby się obronić. To moja wina.
Nazo: Ale...
Aeon: Pójdę gdzieś dalej, tam nikomu nic się nie stanie.
.......Trochę godzin później.........
Nazo: Wstawiłeś się za mną. Dzięki.
Aeon: Szefie, nie znaczy że jak jestem smokiem to nie dotyczy mnie przysięga. Cały czas jestem szpiegiem LightHope i zawsze nim będę.
Logman: Jeszcze żaden wampir nie dał rady postawić się jadowi.
Aeon: Czyli ja jestem....
Shadow: Udowodniłeś, że drzemię w tobie moc, która prędzej czy później uratuję świat. Nie dałeś się zmienić, jestem z ciebie dumny.
Nagnam: Jeżeli użyjesz ją w słusznym celu zostaniesz aniołem.
Aeon: A jeśli zawiodę, albo przejdę na złą stronę?
Shadow: Nie ma sensu tego dalej rozgryzać.
Aeon: Chcę wiedzieć!
Shadow: Nie! Ja za wcześnie odkryłem swoją przyszłość i zniszczyła ona mnie doszczętnie, jestem teraz chodzącym bezuczuciowym głazem stąpającym po tej ziemi. Nie mogę ci tego zrobić, nie zniszczę nadziei, miłości i wiary które w tobie żyją. Nie mogę ci tego zrobić...ani dziś ani jutro!
Aeon: Nie dam się znowu wkręcić. Mam dosyć kłamstw, dobrze wiesz że dowiem się wszystkiego od wyroczni.
Sonic: O czym oni mówią?
Shadow: Proszę, nie popełniaj tego samego błędu co ja, to cię całkowicie zmieni jeszcze nie rozumiesz???!!!
Logman: Znaczy że ta przypowieść to...... los Aeon'a?
Shadow: Przeklinam dzień w którym się o tym dowiedziałem.
Aeon: Będę takim samym służącym Black Doom'a jak ty. Wiedziałeś i nic mi nie powiedziałeś, mogłem się przygotować, ale ty wolałeś milczeć niż mnie ostrzec.
Shadow: Chciał zniszczyć ziemię, podłożyłem cię pod jego ręce. On jeszcze dziś zabierze swoją własność, obiecał zniknąć z tond ma zawsze.
Chima: Moment, użyłeś Aeon'a jako karty przetargowej!!!
Shadow: Nie miałem wyjścia, sam poszedłbym jakbym tylko mógł. Aeon jeśli na prawdę masz duszę anioła wybaczysz mi i pójdziesz prosto w paszczę lwa, nie za mnie lecz za resztę przyjaciół.
Sonic: Dlaczego wy w ogóle dyskutujecie? Nigdzie go nie puścimy!
Aeon: Rozumiem i proszę nie miejcie mu tego za złe. Zrobiłeś to co uważasz za słuszne, w pełnij akceptuję twój wybór i jeszcze dziś wypełni się moje przeznaczenie. Nim odejdę mam ostatnie pytanie. Czy to coś zmieni?
Shadow:............
Aeon: Tak myślałem.
Na niebie chmury stały się czerwone i z samej czeluści podziemi wyszedł Black Doom.
Aeon: Nie wiem co się dalej ze mną stanie, ale proszę oto idę.
Pozostała po mnie tylko zielona smuga. Ciemność dopełniła resztki swojego planu. Znikłem z żyjących i wstałem dopiero w niebie.
Aeon: Niczego tutaj nie rozumiem jak tu się dostałem?
Vira: Widzisz szatan zabrał tylko twoje ciało do piekła, dusza nie mogła niestety tam trafić. Oddałeś życie za przyjaciół, spójrz na dół te światło które z siebie uwolniłeś uwięziło Black Doom'a w swoim świecie. Dziś dzień znów nadszedł, a my możemy znów się nim cieszyć.
Aeon: Nie mam więcej szans? Muszę iść po schodach na górę?
Vira: Jesteś moim ulubionym śmiertelnikiem, lojalność to twoje drugie imię. Czy twoim zdaniem twoja misja się dopełniła?
Aeon: Chciałbym być taki jak dawniej, żyć szczęśliwie z moją rodziną. Muszę o coś poprosić. Zmień mnie w Sonica. Proszę.
Vira: Nie prosisz o żadne bogactwa materialne dla siebie, lecz o miłość i szacunek przyjaciół na ziemi. Pamiętaj twoja moc nigdy nie zostanie zabrana, bo tkwi w twoim sercu to miłość. Pomykaj razem z czasem do przodu, a jeszcze się spotkamy. Wracaj do ukochanych i nie zapomnij o misji.
Aeon: Do zobaczenia! Będę pamiętał obiecuję!!!
Obudziłem się na dole, na ziemi w Nowym Yorku, teraz zostało mi tylko wrócić do bazy, ale o tym w następnym odcinku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga