Music

środa, 30 lipca 2014

Nagłe starcie. Odc.22.Cz.1.

Jak pamiętacie w poprzednim odcinku idę z Black Doom'em do piekła, dziwnym trafem znajduję się w niebie i pod okiem Viry wracam z powrotem na ziemie. W tej chwili musze wrócić z Nowego Yorku do bazy, po drodze spotykam znajomą twarz. Byłem w pelerynie z kapturem, pewnie dlatego mnie nie rozpoznał. Już brakowało tylko parę centymetrów od zniknięcia mojej osoby z jego wzroku. Miałem nadzieję że przejdę koło niego nie zauważony, myliłem się.
Gerund: Witam. Co sprowadza taką tajemniczą postać?
Aeon: Nie twoja sprawa.
Gerund: Byłbyś dobrym pionkiem do naszej paczki. Co ty na to?
Aeon: Widzisz bardzo się spieszę, ale może innym razem.
Gerund: Mam plan żeby pozbyć się paru szkodników, potrzebny jest nam ktoś kto w pełni oceni nasz trud.
Aeon: Zgoda, ale pod jednym warunkiem kto zdejmie z mojej głowy kaptur będzie gryzł piasek przez najbliższy wiek. Jasne!?
Gerund: Dobrze, bez obaw. Chodź ze mną.
O bym tej decyzji nie pożałował. Jeśli planuje on coś złego na naszą bazę muszę o tym wiedzieć. Weszliśmy do hangaru, Gerund kazał zaczekać mi pod drzwiami. Ktoś chyba myślał że przejdzie za moimi plecami od tak sobie, miał pecha. Zaskoczenie nie miało granic przecież to był Shadow, ale co on tu robi?
Shadow: Jeżeli jesteś po naszej stronie nikomu nic nie powiesz.
Aeon: Nie tylko ty wgryzasz się w robotę szpiega.
Shadow: Ty też szpiegujesz?
Aeon: Musisz iść nie chce zostać nakryty na swojej działalności, jak czegoś się dowiem przekaże ci.
Shadow: A mogę znać chociaż twoją nazwę?
Aeon: Mów do mnie Neo.
Shadow: Pamiętaj mam cię na oku, więc bez wykrętów.
Aeon: Ma się rozumieć, towarzyszu.
Shadow zniknął, w tej samej sekundzie drzwi się otworzyły.
Gerund: Wejdź i podziwiaj piękno mojego geniuszu.
Aeon: Pokemony przecież one są z innego wymiaru?
Gerund: Mam znajomego który chodzi po innych światach.
Aeon: Co chcesz z nimi zrobić?
Gerund: Spójrz na mapę tu uderzymy, Wypuszczę te dwa elektryczne.
Moje obawy się sprawdziły, on uderzy wprost na naszą bazę. Musze wyjść i wszystkich ostrzec.
Aeon: Wybacz że tak krótko, ale musze już iść.
Gerund: Nigdzie się z tond nie ruszysz, Shadow!
Aeon: Co?!
Shadow: Pudło! Tu jestem i jak jesteś na tyle silny to mnie weźmiesz.
Gerund: Zabarykadować bramę!
Shadow: Neo stań za mną!
Aeon: Muszę cię rozczarować, ale walka to moje drugie imię.
Shadow: Zabawne, bo moje też. Tylko nie skalecz się.
Aeon: Bardzo śmieszne.
Gerund: Brać ich!!!
Rozkręcił się ostry balet, musiałem tak walczyć aby nikt mnie nie rozpoznał. Nie było to takie proste. Nawet w bitwie gadaliśmy z Shadow'em o wszystkim i o niczym.
Shadow: Może zdejmiesz te łachy i potańczymy jak prawdziwi profesjonaliści.
Aeon: Pierwsza zasada brzmi: nie dać się rozpoznać nawet na cenę życia.
Shadow: A co zrobisz jak użyje Chaos Control i zamienię wszystko w pył?
Aeon: A kiedy masz zamiar to zacząć?
Shadow: Dowcipniś z ciebie, złap mnie za rękę a przeteleportuje nas w bezpieczne miejsce.
Gerund: Teraz pocałujesz strzałę na dobranoc. Żegnaj Shadow the Hedgehog.
Aeon: Uważaj!
Wypchałem Shadow'a z toru lotu strzały, poczułem ból mocno krzyknąłem. Shadow zdziwiony złapał mnie za barki i przeteleportował 20 kilometrów na zachód.
Shadow: O kurczę ca za lądowanie. Cały jesteś?
Aeon: Bywało lepiej.
Shadow: Neo! Strzała ona cię.....
Aeon: To tylko draśnięcie wyjdę z tego.
Shadow: Wiem że to nie najodpowiedniejsza chwila, ale mogę zobaczyć kim na prawdę jesteś. Chcę wiedzieć komu mam dziękować.
Aeon: Lepiej późno niż wcale.
Shadow: Osz ty! Aeon!? Przecież ty nie żyjesz, nie masz prawa w ogóle tu przebywać. Uratowałeś mój kuper znowu!
Aeon: Anioł mnie odesłał, nie maiłem zamiaru od was odchodzić.
Shadow: Dlaczego się mieszasz?
Aeon: Wracałem do bazy, niechcący się natknąłem na Gerund'a. Musisz ostrzec pozostałych.
Shadow: Nie zostawię cię. Odetnę końcówki strzały i wezmę cię na barana.
Aeon: Zostaw mnie, będę tylko niepotrzebnym balastem.
Shadow: Nie przekonasz mnie nie tym razem.
Aeon: I tak nie dotrwam już ledwo oddycham.
Shadow: Będziemy szybciej niż zdążysz mrugnąć okiem
..........10 minut później..............
Aeon: Czemu biegniesz w przeciwnym kierunku?
Shadow: Znam bliższy przystanek, tam na pewno ci pomogą.
Aeon: Shadow jesteś tu?
Shadow: Tak, co się dzieję?
Aeon: Obraz mi się rozmazuję, nic nie widzę.
Shadow: Nie poddawaj się, już na prawdę bardzo blisko.
W oddali było widać drewniane domki, a przed nimi stały trzy postacie. Wyglądem przypominały Shadow'a.
Aeon: Czas się skończył. Nic już nie czuj...eee.
Shadow: Jesteśmy na miejscu, nie możesz się poddać! Nie teraz! Walcz przyjacielu!
Shadic: Lecę po medyka.
Shadoom: Już jestem, Shader zanieś go na sale operacyjną szybko!
Shader: Robi się.
Wszędzie był straszny bałagan, najpierw wyjęli mi tą strzałę, a potem próbowali przywrócić mnie do stanu całkiem stabilnego.
Shadoom: Nie daję rady, jego tętno cały czas spada.
Shader: Przytaczamy krew?
Shadow: Nie mamy takiej grupy.
Shader: Neon? Mamy....
Shadic: Co to za kreska?
Shadoom: Przepraszam, zrobiłem wszystko co w mojej mocy.
Shadow: Nie!!!
Od tamtej chwili straciłem przytomność, gdy wstałem wszyscy wyglądali przestraszeni. Ciekaw jestem dlaczego?
Aeon: Emmmm....
Shadow: Ty żyjesz?!
Aeon: Co za głupie pytanie, nie jestem przecież Zombie.
Shadoom: Ale wskaźniki pokazują na zero.
Shader: Może trzeba ustawić na minimalną częstotliwość.
Shadoom: I tak nikt by tego nie przeżył.
Shadic: Do teraz, on jest chyba pierwszym wyjątkiem.
Shadow: Nie ważne, Aeon tak bardzo się bałem że zawiodę. Cieszę się że nic ci nie jest.
Aeon: Pod opieką tak dobrego przyjaciela nie ma prawa  nic się nie udać.
Super że poznałem nowych znajomych i oczywiście nie przewróciłem się do innego świata.
 Przez cały czas po głowie chodziły mi myśli o tych dwóch pokemonach, nie mogą być aż tak złe. Aeon.

1 komentarz:

Archiwum bloga