Music

czwartek, 17 lipca 2014

Mądre zamysły. Odc.17.Cz.2.

Jak wiecie jesteśmy w konflikcie z Smoczym Jeźdźcem, broni on swojego terytorium. Żadna ze stron nie ma jakiejkolwiek chęci ustąpić. Shadow podsunął propozycje. Przypominam że nasz gość nazywa się Szreder.
Shadow: Więc ty nas puścisz, a ja nie utrę ci tego krzywego dzioba!Szreder: Far monter oranta end.

Shadow: Mamy tutaj tłumacza?
Szreder: Hel od Wittlin lata kos osa im.
Shadow: Seplenisz jak stara fujara, albo nareszcie się wysłowisz albo pogadamy inaczej.
Szreder podsunął sztylet do gardła Shadow'a, no w tej sytuacji musiałem interweniować.
Aeon: Wow! Spokojnie bez nerwów, na pewno się jakoś dogadamy.
Nazo: Tak.....podamy gościowi herbatkę?
Szreder: ???
Sonic: Nie pomagasz.
Logman: Szybciej mamy jeszcze wyścig do skończenia!
Aeon: Jak jesteś taki mądry to idź i mu to powiedz.
Shadow: Po co się cackać, od razu rozpętajmy tutaj drugą wojnę światową.
Wave: Stop! Ja z nim pogadam.
................Dwie godziny później...........
Aeon: I jak tam rozmowy pokojowe?
Wave: On totalnie nie wie o co nam chodzi, próbowałam już chyba wszystkich języków nawet migowego.
Shadow: Z liścia go!
Shadow trzepnął Szreder'a z płaszczaka, ale on zaczął się śmiać. W tej scenie było coś nie tak, może on odbiera to w inny sposób. Nagle usłyszeliśmy ryk smoka, Szreder wskoczył na swojego smoczego rumaka i odleciał. Jeśli chodzi o wyścig to powtórzyliśmy linię startu. Ja jak zawsze wsiadłem do mojego pojazdu latającego  i poleciałem pilnować sprawiedliwości zawodów. Do mety był na prawdę nie wielki kawałek drogi, postanowiłem więc poczekać na pierwsze trzy osoby. Na przodzie biegli Wave, Blaze i ....... Szreder?
Blaze: Spokojnie on jest z nami.
Aeon: Co się stało?
Wave: Zaatakowali nas inni Smoczy Jeźdźcy, Szreder pomógł nam się z tego wykaraskać. Chłopaki cały czas jeszcze walczą.
Szreder: Nie jestem jednym z nich.
Aeon: Nareszcie mówisz do rzeczy.
Szreder: Jestem zobowiązany mówić swoim ojczystym językiem, ale w tych okolicznościach musze zrobić wyjątek.
Wave: Dlaczego oni to robią?
Szreder: Próbowałem was ostrzec, ale nikt mnie nie posłuchał.
Blaze: Jak tak to kim jesteś?
Szreder: Jestem Mistrzem Klanu Białych Róż z Chin. Wędruję, ponieważ szukam nauki i doświadczenia w różnych walkach tego świata.
Aeon: Wow!
Szreder: ???
Aeon: No co?
Wave: Dobrze to co robimy?
Blaze: Wracamy i pomagamy reszcie.
Aeon: Polećmy moim odrzutowcem będzie szybciej!
Szreder: A co to robi?
Aeon: Serio, nie wiesz?!
Wave: Aeon! Oni w ogóle nie znają się na naszej technologii, żyją w zgodzie z naturą.
Aeon: To znaczy że nie wynaleźli jeszcze papieru toaletowego?
Blaze: Ale ty masz chorą wyobraźnie.
Wave: No tak prawda, ale.....
Szreder: Widzę, że uważacie się za lepszych od nas. My tresujemy smoki tak jak wy tresujecie psy domowe. Umiemy porozumieć się z każdym zwierzęciem na całym globie. Budujemy olbrzymie fortece, a bronie produkujemy bez użycia metali. A jeśli chodzi o walkę nie mamy sobie równych, zaklęcia i "Magia Słowna" to nasze drugie imię.
Aeon: Jak jesteś taki super to dlaczego jeszcze ich nie pokonałeś?!
Szreder: Nie mówię teraz o sobie, ale o całym Klanie który stanowi spójną jedność, każdy oddzielnie jest niczym, ale wspólnie czymś wyjątkowym.
Wave: Czemu podróżujesz sam?
Szreder: .......Czy wzięłabyś wszystkich których kochasz na sumienie w razie niebezpieczeństwa?.....
Wave: Masz na myśli dużą odpowiedzialność.
Szreder: Tak, chociaż jedna osoba mówi tu mądrze.
Aeon: Jak ja ci zaraz powiem mądrze to ci pióra odpadną!
Szreder: Aż nie mogę się doczekać.
Blaze: Ej! Spokojnie!
W oddali zobaczyliśmy wracających chłopaków, gdyby nie oni to to dawno dostałby w czachę ten przemądrzalec.
Nazo: Tu jesteście! Wszyscy cali?
Wave: Pewnie, a wy?
Silver: Nic nam się nie stało.
Blaze wpadła Silver'owi w ramiona, bardzo się o niego martwiła.
Aeon: Tak przy okazji chcę wam kogoś pokazać. Moment, a gdzie go wywiało?
Shadow: O nim mowa?
Szreder stał jakieś dwa metry dalej, usiadł sobie na wzgórzu.
Nazo: Przybyszu czy mógłbyś zejść łaskawie na dół i odpowiedzieć nam na parę pytań?
Szreder: Ok pytaj.
Logman: Pokażemy ci mapę, a ty powiesz nam gdzie są Klany.
Szreder: Tutaj nie ma klanów, wy ledwie otarliście się o grupę zwiadowczą.
Shadow: Chyba więcej nie musimy wiedzieć, nie ufam tobie i pamiętaj następnym razem się nie zawaham. Rozniosę cię w pył jak szmacianą lalkę.
Szreder: Twoja sumienna Maria ci na to nie pozwoli.
Shadow: Czytanie w myślach jeszcze nie jest powodem do dumy, strzeżcie się go puki macie jeszcze czas. Bo to szuja nie wojownik!
Szreder: I kto to mówi, sam wygnaniec diabła.
Aeon: O czym wy do licha mówicie?
Nazo: To prawda?
Shadow: Tak, ale zrobiłem to dlatego, ponieważ zrozumiałem że źle czynię. A on nadal siedzi w tym bagnie.
Logman: Co?!
Szreder: To wszystko prawda, jestem jego zwiadowcą. Nikogo z was nie okłamałem, jestem Mistrzem na usługach diabła. Szkoliłem samego Chimę.
Blaze: Ale dlaczego nam pomogłeś?
Szreder: Bo ptaki wszelkich gatunków sobie pomagają jak rodzina. Nie ważne gdzie mieszkają i z kąt pochodzą.
Chima: To tutaj się tak spieszyłeś?
Aeon: Chima!?
Szreder: Co szef tu robi?
Chima: Dobrze wiesz, że nie możesz przyjaźnić się z wrogami.
Wave: My nie jesteśmy wrogami prawda?
Szreder: Jestem lojalny tobie panie i zrobię co tylko rozkażesz.
Shadow: A nie mówiłem że tak będzie......
Chima: Jak jest tak jak mówisz to zgładź ich! Teraz!
Nazo: Nie!!!
Szreder: Będzie tak jak rozkażesz.
Logman: Zaufaliśmy ci, gdzie twój honor rycerzu?
Szreder: Mój honor.....ach....
Chima; Pamiętaj o przysiędze!
Szreder: Przyszedłem szukać prawdy i tu ją znalazłem.
Szreder szybkim ruchem rzucił mieczem prosto w Chime. Ten patrzył złym wzrokiem.
Chima: Ty zdrajco!
Szreder: Może i jestem zdrajcą, ale nie będę mordercą tak jak ty! Moim zadaniem jest używać moich umiejętności w ostateczności, a ty tylko mnie wykorzystywałeś. Jaki musiałem być ślepy, dopiero dziś to zrozumiałem. Oni pokazali mi czym jest prawdziwa rodzina, ja nigdy jej nie miałem. Stanę za nimi nawet przed samym odejściem!!! Wycofaj się puki możesz, nie jutro i nie po jutrze przeminie twoja władza, ale kiedyś na pewno się to stanie i wtedy będę gotów!!!
Chima: Jak tak stawiasz sprawę, to koniec już bliski. Spójrz na mnie, chcę zobaczyć ostatni błysk w twoich oczach, bo dziś one zgasną!!!
Nagle coś wybuchło, Chima i Szreder stoczyli walkę swojego życia. Shadow przeteleportował nas trzy metry dalej. Widzieliśmy tylko jak Chima przeszywa Szreder'a na wylot, później błysnęło światło, stał już tylko Chima.
Chima: Jeszcze tu wrócę! Obiecuję!
Chima też nikł. Wszyscy zeszliśmy na pole bitwy, myśleliśmy że Szreder został stracony, ale on tylko czekał na odpowiedni moment. Wyszedł zza skały, jak na taki cios trzymał się nawet nieźle.
Oczywiście pomogliśmy mu wyleczyć ranę.
Shadow: Mogę z tobą pogadać?
Szreder: Nie przyjmuje przeprosin, każdy ma prawo do błędu nawet taki doświadczony członek jak ty. Mam tylko nadzieję, że teraz chociaż troszeczkę więcej mi ufasz. To dla mnie jest bardzo ważne.
Shadow: Dziękuję, nie wiem co bym sam zrobił w takiej beznadziejnej sytuacji.
Szreder: To jutro wracacie do wyścigu?
Shadow: Tak, a ty idziesz z nami.
Szreder: Słucham?!
Shadow: Nie zostawimy cię tu samego. Polecisz tym dziwnym latającym ustrojstwem Aeon'a.
Szreder: Nie chcę się kłócić, ale wole polecieć własnym żyjącym przyjacielem. Smok to moje dopełnienie polecę za wami.
Shadow: Dobrze jak chcesz.
Dziś nauczyłem się wyrozumiałości do drugiej osoby, cierpliwości w chwilach próby i magii przyjaźni która może poruszyć nasze najczarniejsze serca. O następnych przygodach i dalszej rywalizacji etapowej opowiem wam w następnym odcinku. Aeon.  

2 komentarze:

  1. Dawno mnie nie było ale jak to bywa ... praca. Myślałem w tym czasie kiedy tu wpadnę i wpadłem i co ja pacze ! Jestem mile zaskoczony i wiem że warto było czekać. Post jest git ;-)

    Pozdrawiam : Patryk Strach ;-)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga