Music

środa, 9 lipca 2014

Dawni ptasi przyjaciele. Odc.14.Cz.2.

Rano po śniadaniu Jet zrobił naradę. Mieliśmy na niej ustalić plan akcji " W pad do bazy" czyli włamanie się do pokoju Wave.
Shadow: To jak konkretnie chcecie działać?
Jet: Nałożymy zbroję i modlimy się żeby z tam tąd wyjść.
Aeon: Czy ty trochę nie przesadzasz?
Storm: Nie....
Nazo: Boicie się jak małe dziewczynki.
Logman: Widocznie coś tam musi być.
Nagnam: Robicie z tego taką wielką aferę, niech ktoś pójdzie na ochotnika.
Jet: Proszę nie patrzcie tak na mnie, ja znam te spojrzenie....
Sonic: Chyba przegłosowane.
Tails: Masz, to urządzenie pomorze ci komunikować się z nami.
Jet: Dobrze. Storm miło się z tobą pracowało.
Storm: Szef wyjdzie, spokojnie.
Jet wszedł do pokoju.
Shadow: Dobrze, słyszysz mnie?
Jet: Tak, dobrze i wyraźnie.
Shadow: I co tam widzisz?
Jet: Coś do mnie podchodzi, ma żółte oczy i........i..........wypuście mnie!!!!
Shadow: Masz pozwolenie, wracaj!!!
Raptownie wszystko ucichło.
Shadow: Jet? Wszystko w porządku?
Jet: Ja.....ja nie wiem?!
Nazo: Co się tam dzieję?
Aeon: A bo ja wiem...
Shadow: Nie będę tu bezczynnie siedzieć. Wchodzimy!!!
Wbiegliśmy wszyscy do pokoju. Nagnam wszedł na minę i poleciał na środek pokoju. Na ziemi aż roiło się od pułapek. Leciały na nas różne rzeczy: bomby, ognie, pułapki, kolce, kowadła, kule, łuki i wiele innych strasznych, ostrych i niebezpiecznych przedmiotów.
Logman: To potwór...aaaaaaaaaa!!!!!
Shadow: Dosyć! Zapalam światło.....
No i tym sposobem wszystko się wyjaśniło. Nazo biegał z fajczącym się tyłkiem, Logman uciekał od jakiegoś dziwnego małego ptaszka, a reszta siedziała w klatkach elektrycznych.
Aeon: Mogło być gorzej.
Nagnam: Zamknij się!!!
Jet: Nikomu nic się nie stało?
Logman: Mi tak. Zabierzcie go ze mnie!
Shadow: To tylko Fenix. Zaraz odblokuje wam te klatki.
Aeon: Dzięki.
Logman: Ej! A co ze mną???
Nazo: Wody! Ratunku!
Tails: Czekaj! Stój!
Knukls stanął przed Nazo i potraktował go wiadrem wody. Nazo głośno dysząc usiadł przy ścianie.
Logman: Pomóżcie no!
Sonic: No tak jeszcze ty...sio,sio,sio......
Fenix: Sam se zejdź jeśli taki mądry. Nie wiesz chyba z kim rozmawiasz?
Aeon: Czy on właśnie przemówił?
Jet: Ostrzegałem. To pewnie jeden z jej eksperymentów.
Fenix: Ależ mylisz się mój drogi ptaszku. Pani Wave nauczyła mnie mówić.
Shadow: Ty coś ze skrzydłami, podejdź do mnie, a gorzko tego pożałujesz!
Sugar: Nie takim tonem! Jesteś bardzo słodką ptaszyną, czy moglibyśmy z tobą pogadać?
Fenix: Jak tak bardzo prosisz. Słucham damy jakie masz pytanie?
Sugar: Widzisz szukamy Wave, podobno ją znasz.
Fenix: No pewnie, ona wyjechała....
Aeon: Wiesz gdzie?
Fenix: Ach.....gdzie podziała się wasza kultura?
Sugar: Prosimy...
Fenix: Czy osobnik o imieniu Jet the Hawk jest z wami?
Storm: Oczywiście.
Jet: Słucham co masz dla mnie do przekazania.
Fenix: Zdjęcie i list.
Aeon: Znowu???
Nazo: Przymknij się....
Ten ptak podleciał do wielkiego komputera i wpisał hasło. Otworzyła się wielka skrytka z małą walizeczką. Gdy Jet do niej zajrzał, znalazł kartkę i rysunkiem.
Jet: Co ja najlepszego zrobiłem?
Storm: Szefie dobrze się czujesz?
Nazo: No to masz przechlapane.
Aeon: Możesz go jeszcze bardziej nie dołować?!
Jet: Ja nie wiedziałem. Nigdy mi się nie skarżyła. Zawsze chodziła pogodna, taka jak zawsze.
Napisała ona że brakowało jej zrozumienia z mojej strony. Czuła się nie akceptowana, nie doceniana, nie szanowana, odpychana..........
Logman: Dobra! Zrozumieliśmy co masz na myśli.
Storm: Dziwaczna ptasznica.
Sonic: Ale gdzie ona mogła pójść?
Fenix: Mówiła coś o czarnym ptaku....
Aeon: Chima. Trzymajcie mnie.
Na szczęście Nazo zdążył mnie złapać, delikatnie pomógł mi usiąść na krześle.
Jet: Kto to jest Chima?
Aeon: To jest najbardziej okrutny i bezwzględny typ na świecie!
Storm: Ale przecież dużo jest czarnych ptaków.
Aeon: To on..........ja to wiem.......
Sonic: Wiecie gdzie ona mieszka?
Aeon: Tego diabła znajdę wszędzie. Słyszycie! Nigdzie się przede mną nie ukryjesz Chima!!!! NIGDY!!!!
Nazo: Aeon już spokojnie, nie chcesz znowu powtórki z tamtym wydarzeniem prawda?
Aeon: Tak.....
Jet: O czym wy w ogóle mówicie?
Nagnam: O zawale, ale długo by opowiadać.
Storm: Rozumiemy. Co teraz?
Fenix: Polecę do niej i powiem jej żeby przyszła o 16.00 na nasze wzgórze. Macie tam na nas czekać. Ok?
Shadow: Spoko. Będziemy gotowi.
Aeon: Dzięki ptaku, mam u ciebie dług i chyba nie tylko ja.
Jet: Nie zawracaj mu głowy niech leci. Czym szybciej tym lepiej.
Fenix wyruszył. My bez żadnej zwłoki poszliśmy na te wzgórze. Coś mi się zdaję że jutro czeka mnie niezła niespodzianka. Ponieważ Wave tak po prostu nie szła by do władcy piekła od tak sobie.

3 komentarze:

  1. Post jest SUPPPPPPPPPPPPPPPPEEEEEEEEEEEEEEEEEERRRRRRRRRRRRRRRRRR !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Właśnie o to mi chodziło. Po za tym nigdy o tym nie mówiłem ale obrazki kóre zostały wzięte do opowiadania są niezłym rozwiązaniem ogólnie we wszystkich twoich postach. Kto wie może i ja wprowadzę coś takiego ? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. powiem krutko super

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga