Music

niedziela, 4 maja 2014

Urodziny Sonic'a , wycieczka do parku wodnego. Odc.4.Cz.1.

Był piękny letni ranek. Wszyscy zjedliśmy śniadanie. Właśnie miałem sprawdzić kalendarz i zauważyłem że dziś są urodziny Sonic'a. Miałem szczęście, bo Sonic jeszcze spał. Zebrałem wszystkich w moim pokoju.
Aeon: Dziś są urodziny Sonic'a
Amy: No wiem właśnie szykuje mu prezent.
Knukls: Ja też.
Tails: Ja wybieram się dzisiaj do sklepu, coś mu kupić.
Silver: A ja już mam.
Blaze: Tak chyba wszyscy się już przygotowaliśmy. A ty Shadow?
Shadow: Mam jeszcze dużo czasu coś wymyślę.
Sonic wstał i zeszedł na dół na śniadanie, ale nikogo nie było.
Sonic: Aeon! Silver! Shadow! Czy ktoś tu jest?!
Amy: Tak już do ciebie schodzimy Sonic!!!
Wszyscy zeszliśmy, naszym zadaniem było zachowywać się tak żeby Sonic nic nie podejrzewał.
Blaze: Sonic może się przejdziesz ze mną na spacer?
Sonic: No sam nie wiem.
Blaze: Proszę.
Sonic: No dobrze niech ci będzie.
Blaze i Sonic wyszli. Wszyscy wzięliśmy się ciężko do pracy. Tails i Knukls udekorowali salę,
Silver i Amy robili tort, a jak i Nazo patrzyliśmy czy Sonic nie wraca. Po dwóch godzinach wszystko było gotowe.
Aeon: Wszyscy kryć się!!! Sonic idzię.
Blaze poprowadziła Sonic'a do kuchni i nagle wszyscy krzyknęliśmy "Niespodzianka!!!!"
Sonic: Jakie dzisiaj święto?
Silver: No twoje urodziny zapomniałeś?
Blaze: Chyba zapomniał.
Sonic: To wszystko dla mnie? Dzięki.
Amy: A to nie koniec. Knukls chodź z tym tortem.
Knukls: Idę!!!
Shadow: Widzisz jaki wielki.
Sonic właśnie chciał zdmuchnąć świeczki, ale na chwilę mu przerwałem.
Aeon: A życzenie?
Sonic: Jasne. Dobra już.
Sonic zdmuchnął wszystkie świeczki. Nagle ktoś zapukał do drzwi, byli to Zoner i Dracula.
Zoner: Witajcie! Przepraszamy za spóźnienie.
Sonic: Pamiętaliście?!
Dracula: No pewnie. Wszystkiego najlepszego!!!
Wszyscy zjedliśmy tort.
Aeon: A teraz czas na prezenty.
Amy dała mu kwiaty, Knukls podarował mu bieżnie, Silver nowe buty własnej roboty, Blaze szklaną statuetkę, Tails nowoczesną lampkę która sama gaśnie, Zoner ochronny amulet, Dracula wielkie radio, Shadow małe obciążniki do ćwiczeń, a jak dałem mu bilety do parku wodnego.
Sonic: Dziękuję wam za wspaniałe prezenty.
Aeon: Te bilety są na jutro pójdziemy?
Sonic: No pewnie.
Shadow; Tylko jest mały problem?
Silver: Jaki?
Shadow: Prawie nikt z nas nie ma zielonego pojęcia jak się pływa.
Aeon: Dajcie mi trochę czasu coś wymyślę.
Jeszcze w tym samym dniu przyszedł mi do głowy pomysł. Zebrałem wszystkich w sali.
Aeon: Już wymyśliłem! Wszyscy ci którzy nie umieją pływać muszą być zabezpieczeni.
Silver: W sposób powietrzny. Hahaha!!!!
Aeon: Tak dokładnie.
Shadow: Co?!
Aeon: Kupimy wam koła, rękawki i inne zabezpieczające rzeczy.
Amy: Ja, Knukls i Blaze umiemy pływać.
Dracula: Ja też.
Aeon: A ty Nazo?
Nazo: Pewnie że umiem.
Aeon: To dobrze zostaną nam tylko: Shadow, Sonic, Zoner, Silver i ja.
Był wieczór wszyscy położyliśmy się spać.
Od samego rana przygotowywaliśmy się do wyjścia. Spakowani, zwarci i gotowi poszliśmy na przystanek autobusowy. Pojechaliśmy dwupiętrowym autobusem, gdy tam dojechaliśmy był straszny tłok. W obawie że się wszyscy pogubimy, poszliśmy od razu na zjeżdżalnię. Oczywiście najpierw odłożyliśmy nasze rzeczy do hotelu. Shadow, Silver nałożyli pompowane koszulki, a Sonic i Zoner wielkie koła. Jednym słowem wszyscy weszliśmy na zjeżdżalnię. Gdy byliśmy na górze spostrzegłem że zapomniałem nałożyć swojego za bezpiecznika. Było bardzo ślisko, nagle się poślizgnąłem zjechałem z wielkiej ślizgawki. Trochę to trwało, bo była strasznie długa.
Amy: Gdzie Aeon?
Shadow: Patrzcie tam!
Zoner: A on umie pływać?
Wszyscy spojrzeli na Zoner'a.
Nazo: Raczej nie.
Knukls bez żadnego zastanowienia skoczył na ślizgawkę i zjechał. Ja jeszcze długo czekałem na koniec. Ale co ja widzę na końcu jest wielka wy skocznia, zacząłem krzyczeć jak opętany. Reszta skoczyła za Knukls'em. Jeszcze nigdy nie miałem aż takiego bliskiego spotkania z wodą. W mojej głowie zostało pytanie" I co teraz?". Usłyszałem tylko głośny plusk wody. Szybko doszedłem do wniosku że pod wodą nie da się oddychać. Próbowałem interweniować, ale nic z tego nie wychodziło. Już zaczynałem się dusić, ale ktoś skoczył do wody. Pomału ściemniał mi się obraz, widziałem tylko czyjąś rękę. Koniec, ciemność, umarłem chyba tak. Obudziłem się w dziwnym miejscu, było wszędzie biało i nie było ani jednej żywej duszy.
Aeon: Jestem w niebie?
Zaraz przy mnie stał biały ptak, może anioł nie wiem.
Aeon: Kim jesteś? I gdzie ja jestem?
Ptak: Nazywam się Vira, jestem twoim sumieniem, a ty jesteś w swojej podświadomości.
Aeon: Umarłem?
Vira: Jeszcze nie jesteś pomiędzy życiem a śmiercią.
Aeon: O kurcze!!!! A mogę jeszcze wrócić?
Vira: To zależy już tylko od ciebie.
Co będzie teraz ze mną, czy wrócę z powrotem do przyjaciół? O ty opowiem wam następnym razem.
 Aeon!!!

1 komentarz:

  1. Shadow... Serio nie umiesz pływać? Przecież jesteś najpotężniejszą formą życia, chłopie... Ale opko fajne. I nie zdychać mi tu bo Cię zabiję!

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga