Music

sobota, 10 maja 2014

Moja przeszłość. Odc.6.Cz.1

Witam naszych fanów. Jak wiecie w ostatnim poście opowiadałem wam o nauce pływania i nurkowania. No więc nauczyłem się pływać, ale nurkować niestety nie. Dzisiaj przyjechać ma do mnie mój syn Green. Spytacie "To Aeon ma syna?!". No tak mam! I opowiem wam dziś jak to wszystko się wydarzyło.

Dwa lata temu wybuchła wojna na całym świecie, była to walka aniołów z diabłem                         ( Black Doom'em). Czarne chmury zasłoniły niebo. Wszyscy przyjaciele walczyli: Shadow , Dracula i Zoner po stronie diabła, a Sonic i reszta po stronie aniołów. Tylko ja, Nazo i Nagnam nie byliśmy w to wmieszani. O dziwo tych wszystkich wojen nasz dom stał w nienaruszonym stanie. Właśnie wracałem do domu zobaczyć co robią Nazo i Nagnam, nagle za rogu wybiegł mały jeż, musiałem odskoczyć, bo biedak prawie na mnie wpadł. Nie minęło dużo czasu gdy za rogu wybiegli Gerund i Speetfire, nie były to przyjemne typki. Nie za bardzo mnie ta sytuacja obchodziła, ale nagle usłyszałem krzyk. No tego już nie mogłem zignorować. Pobiegłem zobaczyć co się tam wyprawia.
Między budynkami stały nasze dwa typki. Gerund trzymał chłopca za kark. Nie mogłem stać bezczynnie, wyrwałem mu chłopca z rąk i postawiłem go za siebie.
Gerund: Ej ty! Oddaj chłopca chyba, że chcesz poznać mnie bliżej.
W tej chwili zacząłem się bać o własne życie, ale nie mogłem dopuścić żeby zło znów wygrało na moich oczach. Spojrzałem na małego jeża i zobaczyłem strach taki sam jak u mnie gdy byłem mały.
Stanąłem w pozycji bitewnej i powiedziałem:
Aeon: Mam lepszą propozycję. Pokaże wam figę, a wy nas wypuścicie wolno.
Gerund: Tak masz poczucie humoru, dołącz do naszego gangu, a nikomu nic się nie stanie.
Aeon: Prędzej umrę!
Gerund: No dobrze, skoro tak chcesz, do pełnie twoją śmierć.
Speetfire: Atakujemy?
Gerund: Tak zwołaj resztę gangu.
W między czasie dowiedziałem się że chłopiec nazywa się Green.
Aeon: Green słuchaj musisz uciekać, ja ich zatrzymam.
Green: Nie mogę pana tak zostawić.
Aeon: Nie martw się o mnie dam sobie radę, ale ty musisz uciec zrozumiałeś?
Kiwnął on głową i pobiegł. Po paru minutach już go nie widziałem. Ja też mogłem uciec, ale nie jestem tchórzem jak mam zginąć  to z honorem. Licząc cały gang było ich czterech. Gerund, Speetfire, wilk z opaską na oku i pędziwiatr.
Aeon: Jestem gotowy możemy walczyć!
Gerund: Chyba ci spieszną na górę, spełnię twoje życzenie. Na niego!!!!
Aeon: Aaaaaa!!!!
Co to była za walka, wszędzie pełno kurzu, nikt siebie nie widział. Waliłem gdzie popadnie. W górę, w dół, w lewo, w prawo jak leci. Nagle poczułem ostry cios. Był to Speetfire, jeż był silny, rzucił mną jak szmacianą lalką ob. ścianę budynku. Byłem tak wyczerpany że nie miałem siły wstać. Czułem że to może być już koniec moich przygód. Gerund przygotowywał się na cios ostateczny. Nagle usłyszałem warkot silnika motoru, był to Shadow, jeszcze nigdy nie cieszyłem się bardziej z jego widoku.
Shadow: Radzę wam odejść jeśli wam życie miłe.
Gerund: Nigdy!!
Shadow: Tak też myślałem, teraz poznasz moją ekipę.
Shadow zeskoczył z motoru, za nim stali Zoner i Dracula.
Gerund: Nie dajecie mi wyboru. Do ataku!!!
Znów zaczęła się wrzawa. Z wielkim bólem wstałem i próbowałem pomóc. Podszedłem do pędziwiatra, ten cały czas biegał jak opętany. Bardzo mnie to wkurzało. Próbowałem go zastrzelić, ale tez nie za bardzo mi to wychodziło. Nagle zaczął biec wokoło mnie. Próbowałem go z taranować,
ale odbijałem się jak piłka kauczukowa. I tu zaczęło się dziwne zjawisko, widzicie gdy on tak biegał
zaczął odtleniać powietrze. Chcę wam po prostu powiedzieć, że w obrębie mnie zaczęło brakować tlenu. Zacząłem się dusić i co najgorsze nie mogłem nic na to poradzić.
Dracula: Shadow spójrz Aeon!
Shadow: Aeon trzymaj się już idziemy!
Zoner: My ich zatrzymamy, a ty idź pomórz Aeon'owi.
Pędziwiatr się zatrzymał, widział pędzącego przeciwnika. Shadow znikł i pojawił się tuż za nim. Uderzył go tak, że poleciał dwie ulice dalej.
Shadow: Aeon? Wszystko gra?
Aeon: No były lepsze sytuację.
Szybko się pozbierałem i wstałem. Speetfire wziął Zoner'a za kark i powiedział:
Speetfire: Odsuńcie się bo go zabiję.
No teraz to przesadził, on grozi mojemu przyjacielowi!!!
Zabłysłem zieloną poświatą krzycząc:
Aeon: Chaos Control!
Zacząłem okładać wszystkich po kolei. Dracula wziął Zoner'a, a Shadow pomagał mi ich okładać.
Z tyłu stał Gerund nie zdążyłem zareagować i dostałem mocno w klatkę piersiową. Upadłem na ziemię.
Gerund: Dobrze wszyscy wycofujemy się!
Gang odszedł.
Shadow: Gdzie oni idą?
Dracula: Nie powinno nas to obchodzić, najważniejsze jest to że wszyscy jesteśmy cali. No nie Aeon? Aeon!?
Zoner: Gdzie go znowu podziało?
Z tłumionym głosem powiedziałem:
Aeon: Chłopaki tu jestem.
Shadow: Aeon co ci oni zrobili?
Zoner: Chyba ma połamane zebra.
Dracula: Trzeba szybko zabrać go do Nazo nim będzie za późno.
Aeon: Green!!!
Shadow: Co on mówi?
Dracula: Nie mam zielonego pojęcia.
Zoner: On chyba majaczy.
Aeon: Green nie bój się podejdź.
Wszyscy patrzyli się na mnie jak na obłąkanego psychicznie.
Chłopiec wyszedł za rogu. Shadow skoczył na równe nogi. No i resztę opowiem wam przy następnej okazji. Do zobaczenia\


3 komentarze:

  1. nieźle, akcja trzymała w napięciu, pozatym kim jest ten mały green?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle super... Zazdroooo! Pożycz weny! Plose zlituj siem!

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga